Urodziłam się w Szczecinie, ale dość szybko moi rodzice byli zmuszeni się przeprowadzić, więc nie dorastałam w tym mieście, a żeby było zabawniej, przez długi czas go nie cierpiałam. Każdy wyjazd do Szczecina kojarzył mi się się jedynie z bólem głowy i wieloma godzinami spędzanymi u lekarza, w laboratoriach, szpitalach i poradniach, a później z codziennymi dojazdami na uczelnię, gdzie po całym dniu zajęć, biegłam na dworzec i kompletnie wyczerpana wsiadałam do pociągu, marząc o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu. Jednak teraz, będąc tutaj od pół roku, nie mogę dalej udawać, że miasta nie znoszę ;) Odkrywam coraz więcej urokliwych miejsc. Pomaga mi w tym trochę Internet i Sydonia von Borck, która od jakiegoś czasu dodaje sporo ciekawych postów na facebooku (serio!).
Mroźną niedzielę spędziłam z Moim Lubym nad Jeziorem Głębokim.
Łabędzie to dla mnie królowe i królowie zimy. Spotkaliśmy dwa. Zabawne jest dla mnie to, że dopóki suną po tafli wody wyglądają nieziemsko i majestatycznie. Ale wystarczy, że na swoich niezgrabnych nogach wyjdą na ląd... i cała elegancja pryska ;)
![]() |
Drzewny troll |
Natomiast dzisiejszą wycieczkę inspiruje internetowy serial Tajemnice Szczecina. Wybrałyśmy się z Czesią (która też ma o tym fakcie kilka słów do powiedzenia) na wycieczkę do Wenecji w tę i nazad w 3 godziny ;) Tak, tak... To szczecińska Wenecja. Wystarczy wyjść z dworca głównego, przejść jak najbliżej Odry i podążyć chodnikiem w prawo, wypatrując mostu, który będzie ukryty w jednej z bram (opatrzonej napisem Szczeciński park naukowo-technologiczny). Nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego, że Wenecja jest tuż za rogiem i zawędrowałyśmy aż do Tamy Pomorzańskiej, żeby znaleźć brzeg Odry, stwierdzić że nadłożyłyśmy sporo drogi i zawrócić... Tak moi mili- trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo czasami zupełnie nieświadomie rozmijamy się z tym, czego szukamy ;)
![]() |
Szczecińska Wenecja. |
![]() |
Most w bramie Szczecińskiego parku naukowo- technologicznego. |
A to widok od strony gazowni. Po lewej widać "weneckie" budynki. |
I co dalej? Czekamy na wiosnę, jest jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia... ;)