Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co robiłam w 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co robiłam w 2014. Pokaż wszystkie posty

11 sty 2015

Po prostu Mirosław.

Tak już jakoś mam, że lubię obdarowywać ludzi prezentami, a jak samemu je można zrobić, to już w ogóle świetna sprawa. W połowie października Marcin spytał czy nie chciałabym mu uszyć lalki. Taka jest historia narodzin Mirosława, trzeciej lalki za pomocą mojej mocy twórczej wykonanej, najbardziej męskiej wśród wszystkich szmacianek. Jako że opływam w materiały nauralne w większości, Mirek powstał z grubego lnu. Teraz mieszka razem z Igą i Marcinem. Z perspektywy czasu myślę, że mogłam podarować mu jednak trochę więcej tężyzny, ale kiedy szyjesz wszystko z głowy, to trudno jest przewidzieć końcowy rezultat ;) Więc Mirek jest długonogim szczuplakiem, który ręce rozkłada niczym Jezus w Rio, takie ma napakowane, o!






9 sty 2015

Podsumowanie 2014 w perspektywie igły i nitki- historycznie.

Zbiorczy post o tym, co wyszło w kwiatkowskiej manufakturce przez ostatnie 365 dni. Na pierwszy rzut reko-szpej:


Kaftan. Wełna podszyta lnem, wszystko ręcznie, nić lniana i takie bajery. Oczywiscie dla mojego Ofcozorda. Pierwsze podejście do stójki i podszewki, chyba nie wyszło źle:






 



Suknie i koszule. Nic nowego. Giezełka, suknie lniane.

Dwie męskie tuniki:

Jedna dziecięca (model i właściciel- Wojtas B.): 


Suknie:

 



Inne, to znaczy:

Kaptur

Haftowana zapona:



I w końcu- suknia uszyta 2 lata temu doczekała się odpowiedniego wykończenia... na razie dekoltu ;)




Sezon, słodki sezon... Wyczekujemy, szykujemy, kombinujemy, a kiedy już jest, to mija zdecydowanie za szybko ;)