Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorset. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorset. Pokaż wszystkie posty

5 wrz 2012

Gorseteria

Totalnie doświadczalna dziedzina krawiectwa, którą uprawiam z namiętnością od jakiegoś czasu (nie za często, żeby przypadkiem mi się nie znudziło).

Pierwszy, szyty po nocach zimą jakieś 2 lata temu. Pamiętam, że maszyna tak hałasowała, ze podkładałam pod nią i pod biurko wełniane koce, żeby trochę to wytłumić i nie sprowadzić na siebie gniewu sąsiadów. Materiały to oczywiście recykling- zasłona wyciągnięta z lumpa, prześcieradło z szafki, falbana odpruta od czegoś, stary zamek, usztywniany opaskami na kable... Jedyny koszt, to biała lamówka i tasiemka.



Drugi wynalazek, to underbust z zasłony, tym razem znalezionej w odmętach maminej szafy, usztywniany drutami z parasola. Mój ulubiony, uszyty w 5 godziny.



I w końcu- świeżo spod igły. Uszyty z chińskiej tafty, którą dostała jako pamiątkę z podróży moja prababcia. Materiał ma około 50 lat, ale wygląda świetnie. Na boki zużyłam stary t-shirt. Usztywniany plastikowymi i metalowymi fiszbinami (takimi z pasmanterii, o dziwo!)